Przepisy Video!
Nowości na Blogu!

Co zabiera nam energię i jak temu zaradzić?

Mamy ograniczoną ilość energii życiowej każdego dnia. Od momentu pobudki, aż po sen na koniec dnia, jesteśmy w ciągłym procesie – inwestowania naszej energii w różne rzeczy, sytuacje i ludzi. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że kiedy przekraczamy limit energii życiowej, wtedy dzieją się rzeczy niedobre. Nie tylko nasz świat staje się złym miejscem, ale również sami oceniamy siebie jako słabych i pokrzywdzonych ludzi. Jeśli nierozważnie będziemy kierowali naszą uwagę, możemy być pewni, że poziom energii życiowej będzie nam ubywał z minuty na minutę. Poznaj zatem złotą 3 energetycznych “wysysaczy” oraz proste patenty na to jak sobie z nimi poradzić w codziennej rutynie. No to siup…

#1 | Jedzenie oraz nawyki.

Kolejność “wysysaczy” jest przypadkowa, dlatego na pierwszym miejscu wymienię tutaj nasze jedzenie. Wystarczy spojrzeć na przeciętną dietę człowieka, żeby stwierdzić dlaczego ktoś zachowuje się tak a nie inaczej. Nie tylko jedzenie samo w sobie może marnować naszą energię ale też sposób w jaki je spożywamy.

To, że jedzenie oraz trawienie wymaga energii to fakt. Więc można by powiedzieć, że każdy rodzaj jedzenia zużywa nasze pokłady energii. Oczywiście tak jest, jednak jedne potrawy są bardziej a inne mniej inwazyjne. Weźmy na przykład mocno przetworzone produkty. Aby je strawić nasze ciało musi wygenerować mnóstwo energii, żeby poradzić sobie z całym składem potrawy lub przekąski. Mowa tutaj najczęściej o mocno przetworzonych obiadach, przekąskach, słodkich drożdżówkach, napojach gazowanych itd. Wszystko to nie dość, że sprawia, że nasze ciało uaktywnia masę energii do strawienia to jeszcze musi się w pewnym sensie bronić.

Zapytasz: Jak to bronić? Przed czym? Przed jedzeniem?

Dokładnie. Najlepszym przykładem są potrawy typu fast food ale nie tylko. Naukowcy z Uniwersytetu w Bonn (Niemcy) w 2018 roku opublikowali wyniki badań¹ nad tym tematem. Okazuje się, że nasz system immunologiczny w kontakcie z fast foodami lub też silnie przetworzoną żywnością, reaguje alarmem oraz przechodzi w stan gotowości do walki! Jest to dokładnie taka sama reakcja jak…. podczas infekcji wirusowych! Dlatego pomyśl, czy utrzymywanie Twojego systemu obronnego w stanie najwyższej gotowości dodaje Ci energii czy raczej ujmuje? Bycie non stop w stanie gotowości, który praktycznie pojawia się w ludziach kilka a nawet kilkanaście razy dziennie, jest niesamowicie energochłonnym procesem!

Rozwiązanie: Zmiana nawyków żywieniowych! Jedz więcej nieprzetworzonych rzeczy: owoce, warzywa, orzechy, pestki, zielenina. Im mniej przetworzony pokarm, tym lepiej dla Ciebie. Zwróć uwagę ile razy w ciągu dnia jesz przetworzone produkty. A może odwrotnie: zwróć uwagę ile razy w ciągu dnia jesz surowe, nieprzetworzone rzeczy. Można się zastanowić, gdyż jak się okaże standardowa dieta: śniadanie (kanapki), obiad (zupa+drugie), kolacja (kanapki), to praktycznie cały dzień na przetworzonym jedzeniu. Nie będę tutaj rozwijał tematu odżywiania, przejdę jednak do drugiego „wysysacza” energii.

#2 | Ludzie.

O tym chyba wszyscy wiedzą od zawsze. Ludzie mogą wysysać energię, niczym hrabia Dracula wysysał krew ze swoich ofiar. Interakcja z ludźmi to w obecnym świecie nie lada wyzwanie. Dlaczego? Ponieważ każdorazowo jesteśmy poddawani próbie asertywności, wytrzymałości psycho-emocjonalnej oraz próbie poskramiania naszych programów, które siedzą w nas głęboko zakorzenione od lat. Zastanówmy się z jakimi ludźmi przebywamy na co dzień. Na pewno jest to galimatias wielu osobowości, różnych warstw społecznych, różnej etniczności, pochodzenia a co za tym idzie… różnej energii. Dwie kategorie ludzi wpływają na nasze życie. Jedna z nich jest bardziej “wpływająca” na nas, zaś druga mniej. Przyjrzyjmy się tym dwóm kategoriom:

Ludzie Najbliżsi.

Tutaj najczęściej mamy grupę kolegów i koleżanek z pracy, szkoły, uczelni, znajomych a przede wszystkim rodzinę. Wszyscy Ci ludzie, również mają ogromny wpływ na nas, nie ważne czy mamy z nimi bezpośredni kontakt czy też nie.

Ludzie z Otoczenia.

To wszyscy pozostali: od pani ze sklepu pod domem aż po gwiazdy wielkiego ekranu! Tak, tak. W tym wliczamy polityków, celebrytów, znane postacie, autorów książek, publicystów, komików, muzyków itd. Lista nie ma końca.

Zarówno jedna jak i druga kategoria ludzi może z nas wysysać energię. Tutaj nie ma żadnej tajemnicy. Wszyscy znamy dobrze sytuacje w których czy to szef, a może koleżanka czy też nawet członek najbliższej rodziny, mógłby być dla nas pasożytem energetycznym. Dlatego bliscy nam ludzie, są nieco szerszym tematem i opiszę go kiedyś w osobnym felietonie. Dzisiaj chciałbym bardziej skupić się na tej drugiej kategorii.

Cały świat zewnętrzny: od dalekich znajomych, aż po ludzi których zapewne nigdy osobiście nie poznamy, stanowią miejsce w które kierujemy naszą energię. Na przykład nie zgadzając się ze zdaniem jakiegoś polityka, kierujemy w niego naszą uwagę. Skoro nie podoba nam się to jak dany polityk (człowiek) się zachowuje to znaczy, że sami oddajemy mu naszą życiową energię. A zużywa się ona bardzo szybko, bo tak jak wspomniałem na początku: mamy jej określoną ilość na każdy dzień. Czytamy w gazecie, że ktoś kogoś zamordował. Czytamy w Internecie, że wojna na Bliskim Wschodzie. Oglądamy informacje codzienne: pogoda, polityka, ekonomia. Żaden, dosłownie żaden z tych tematów nie ma bezpośrednio na nas wpływu, gdyż jedyne co się liczy to to gdzie jesteś i co robisz teraz! W tej jednej danej chwili.

W każdym z newsów, artykułów czy też ostrzeżeniach występuje czynnik ludzki. Kierując energię na tych ludzi, pozbywamy siebie witalności oraz wewnętrznej mocy. Wkręcamy się w pewnego rodzaju iluzję. Nie to, że tez rzeczy się nie dzieją na prawdę. One są faktycznie, jednak nie są w naszym bezpośrednim polu informacyjnym. Oczywiście mogą się tam znaleźć za sprawą nas samych. My pozwalamy na to żeby wydarzenia, tragedie, straszne historie, krytyka i kryzysy emitowały na nas niską wibrację. I jeszcze raz powtarzam: nie chodzi o wyparcie tych rzeczy, bo one faktycznie są. Chodzi o nie poświęcanie im naszej uważności, czyli energii życiowej.

Rozwiązanie: przestańmy kierować naszą życiową energię na ludzi spoza naszego najbliższego, aktualnego otoczenia. Każda sekunda spędzona na myśleniu lub denerwowaniu się na ludzi z zewnątrz naszego kręgu, pozbawia nas życiodajnej energii. Zatem politycy, duchowni, biznesmeni, aktorzy, muzycy, osoby znane itd., to przestrzeń w którą nie warto inwestować zbyt wiele naszej energii, gdyż oddajemy ją w pustkę. Jest tylko jedna sytuacja, kiedy poświęcanie uwagi wyżej wymienionym grupom ludzi ma sens. Jeśli miało by być sprawidliwie to ci ludzie z zewnątrz, którym oddajemy uwagę, powinni też poświęcić chociaż chwilę na oddanie Tobie energii i uwagi. Takie jest prawo uniwersalne. Zwykła, czysta, bezinteresowna wymiana. Jednak czy tak się dzieje? W związku z powyższym, zadaj sobie pytanie:

Czy prezydent lub premier naszego kraju, Twój ulubiony muzyk lub aktorka, choć przez chwilę pomyśleli o Tobie?

Jeśli czujesz, że odpowiedź brzmi nie, to znak, że warto przestać oddawać im swoją energię. Energetyczna wymiana jest fair, my coś dajemy i otrzymujemy w zamian. Dlatego lepiej skupić swoją drogocenną energię gdzieś, gdzie można dostrzec przestrzeń do własnego rozwoju, dla własnego relaksu, dla własnej zwykłej potrzeby wymiany z drugim człowiekiem. Myślę, że to byłoby najbardziej sprawiedliwe.

Zaznaczam, że nie chodzi o to, że politycy, aktorzy i muzycy są źli. Chodzi o nasze “wkręcanie” się w historie tych ludzi (od cieszenia się ich szczęściem, przez nienawidzenie ich za to co mówią, aż po żal po ich śmierci). Rozmyślanie, komentowanie, zastanawianie się nad tymi kwestiami według mojej opinii, pozbawia nas energii. Tak więc w zasadzie sami się jej pozbawiamy.

Najlepszym przykładem jest opłakiwanie znanych osób przez miliony ludzi na świecie. Praktycznie większa część ludzi nigdy w życiu nie miała kontaktu ani nie otrzymała żadnej energii od swojego “idola” a jednak, płaczemy po śmierci aktora, piosenkarki czy nawet polityków.

#3 | Technologia.

Nieważne czy to Facebook, czy też sklep z aukcjami online. Nieważne czy to YouTube czy też poważany Blog lub portal internetowy. Dzisiejszy świat opanował cyfrowy przepływ tak wielu informacji, że zaczynamy odczuwać ich zbyt dużą ilość. Jak myślisz dlaczego? Czujemy się przeładowani i przestymulowani ponieważ informacje są dostępne dla nas od ręki w każdej sekundzie naszego życia. Mając smartfona, możesz w każdej chwili sięgnąć po niego i wyszukać informacje, które kiedyś musiałbyś zdobywać dniami. Jest to ogromny plus dzisiejszych czasów. Minusem jednak jest cena jaką płacimy za szybki dostęp do informacji, czyli nasza uwaga a uwaga to energia życiowa.

Technologia pochłonęła dosłownie każdą dziedzinę naszego życia. Nie muszę tłumaczyć dlaczego. Ostatnio szukając informacji na temat dysfunkcji jakie wyrządzają nowe technologie psychice człowieka, znalazłem bardzo ciekawe sformułowanie:

To w końcu my używamy technologii, czy technologia używa nas?

Jest to super stwierdzenie pokazujące, że coraz więcej dysfunkcji jest powiązanych z nadpobudliwym i nieograniczonym dostępem do smartfonów, tabletów itd. Sam uwielbiam nowe technologie, dlatego nie jestem tutaj żadnym przeciwnikiem urządzeń czy też Internetu samych w sobie. Zwracam uwagę natomiast na sposób w jaki używamy ich w codziennym życiu.

Wystarczy zwrócić uwagę w jakich momentach sięgamy po smartfon i w jakim celu to robimy. Weźmy na przykład sytuację kiedy stoimy w kolejce. Logujemy się do mediów społecznościowych i co zaczynamy? Szaleńczą podróż po zdjęciach, filmach i informacjach. Uwaga: ja też to robię! 🙂 Stosuję tutaj pewien mały trik, ale o tym za chwilę.

Meritum tego tematu jest totalny brak cierpliwości. W ekstremalnych przypadkach dochodzi do totalnej znieczulicy, jak na przykład ludzie, którzy nie zwracają uwagi na drugiego człowieka na ulicy będąc wpatrzeni w ekran swojego smartfona. Można sporo przegapić: np. piękną dziewczynę z którą można by się zapoznać. Można przegapić zielone światło w korku. Można przegapić idącego prosto na nas drugiego człowieka, również wpatrzonego w ekran telefonu.

I wracając do meritum: kierujemy naszą energię w świat zewnętrznych obrazów, który w większości nie ma z naszym życiem wewnętrznym nic wspólnego.

Czy jest nadzieja? Oczywiście!

Zdrowe i żywe jedzenie, kierowanie uwagi na najbliższych nam ludzi oraz na siebie a także korzystanie z telefonu jako narzędzia. To mogą być scenariusze idealne. Czy żyjemy w takim świecie, gdzie każdy czyta książkę w kolejce w supermarkecie? Gdzie nikt się nie wczuwa zbytnio w politykę i seriale? Gdzie wszyscy są świadomi zdrowych posiłków? Po części tak, jednak nadal to mały odsetek ludzi. Świat i nasze życie to nieustanna fala energii. Raz energia płynie do nas (od ludzi nam życzliwych lub też od nas samych), a innym razem my wytracamy ją bezinteresownie. Szanujmy zatem energię i rozsądnie dysponujmy nią. Jestem świadomy tego, że dobrze zagospodarowana energia owocuje ciekawym życiem pełnym obfitości, miłości oraz uważności. Tego właśnie każdemu z Was Życzę!

LITERATURA:

1. Prof. Dr. Eicke Latz, Institute for Innate Immunity of the University of Bonn and German Center for Neurodegenerative Diseases (DZNE). Link: https://www.uni-bonn.de/news/010-2018

Share With:

Jestem entuzjastą kreatywnego oraz pozytywnego stylu życia. Wierzę, że nasze życie jest manifestacją tego co siedzi głęboko w nas. To co mamy w sobie na poziomie energetycznym, jest wizualizacją naszych życiowych wydarzeń. Uwielbiam zdrowe odżywianie, taniec, muzykę oraz filmowanie. Moją życiową pasją jest dzielenie się wiedzą z ludźmi!

info@eachoneteachone.tv

No Comments

Leave A Comment