Życie na planecie Ziemia jest ciekawym doświadczeniem. Z chwilą kiedy się rodzimy zaczynamy naszą niesamowitą podróż rollercoasterem, który zapewni nam pełną gamę doświadczeń. Z biegiem lat coraz bardziej wydaje nam się, że cały świat kręci się wokół nas. I w pewnym sensie tak jest. Jednak czym, że jest ten świat w którym żyjemy? To zlepek różnych postaci, dogmatów, wierzeń, ustrojów oraz wymagań jakie nakładane są na człowieka. Czy na prawdę nasze życie jest determinowane przez świat zewnętrzny? A co z naszym wnętrzem? Co z naszą rolą, którą odgrywamy? Czy to faktycznie scenariusz napisany przez nas? Czy też ktoś napisał go za nas a my nieświadomie go realizujemy?

Czym jest Twój osobisty kod?

Tak jak indywidualnie przypisywany nam numer PESEL, każdy z nas ma swój kod. Ale czy jest to właśnie taki unikalny jeden numer, którym możemy posługiwać się w trakcie życia? W moich rozważaniach posuwam się dalej twierdząc, że dostajemy nie jeden, a niezliczoną ilość takich kodów. Posługujemy się nimi zarówno w życiu codziennym w formie automatu, jak i w niestandardowych sytuacjach. Mając dostępną pulę takich kodów, używamy ich zgodnie z naszym wierzeniem oraz doświadczeniem z przeszłości. Prostym przykładem jest oparzenie się. Kiedy dorastamy nie wiemy, że ogień może nas poparzyć, dopóki nie doświadczymy tego na własnej skórze. Taka sytuacja powoduje, że tworzy się w nas kod, który ostrzega nas przed kontaktem z wysoką temperaturą oraz gorącymi przedmiotami. Wiemy jak to boli, więc zabezpieczamy się na przyszłość. Tworzymy kod i odkładamy go do szufladki naszej matrycy, gdzie będzie bezpiecznie przechowywany do późniejszego wykorzystania.

Kim jesteś?

To pytanie wielokrotnie zadaję tutaj na Blogu oraz w Podcastach. Kim jesteś? Skąd wzięła się Twoja tożsamość? Czy filmy typu „Tożsamość Bourne’a” to fikcja? Czy coś takiego jak stworzona na potrzeby świata zewnętrznego rola może istnieć? Psycholodzy doszukują się wielu przyczyn tego, w jakim celu tworzą się w ludziach pewne osobowości. I na pewno dobrze wiemy, że jednym z kluczowych elementów naszej osoby jest nasze najbliższe środowisko w którym się wychowaliśmy lub też przyjaciele, znajomi, środowisko w pracy, w szkole, a w obecnym świecie na przykład w grupach na Facebooku. To świat zewnętrzny dosłownie projektuje nas od lat młodzieńczych, aż do chwili kiedy utrwalimy w sobie pewien wzór lub też kod.

Czym jest Twój osobisty kod?

Tak jak indywidualnie przypisywany nam numer PESEL, każdy z nas ma swój kod. Ale czy jest to właśnie taki unikalny jeden numer, którym możemy posługiwać się w trakcie życia? W moich rozważaniach posuwam się dalej twierdząc, że dostajemy nie jeden, a niezliczoną ilość takich kodów. Posługujemy się nimi zarówno w życiu codziennym w formie automatu, jak i w niestandardowych sytuacjach. Mając dostępną pulę takich kodów, używamy ich zgodnie z naszym wierzeniem oraz doświadczeniem z przeszłości.

Prostym przykładem jest oparzenie się. Kiedy dorastamy nie wiemy, że ogień może nas poparzyć, dopóki nie doświadczymy tego na własnej skórze. Taka sytuacja powoduje, że tworzy się w nas kod, który ostrzega nas przed kontaktem z wysoką temperaturą oraz gorącymi przedmiotami. Wiemy jak to boli, więc zabezpieczamy się na przyszłość. Tworzymy kod i odkładamy go do szufladki naszej matrycy, gdzie będzie bezpiecznie przechowywany do późniejszego wykorzystania.

Czy kod jest na zawsze i czy w ogóle jest prawdziwy?

Na bazie tego doświadczenia można by stwierdzić, że w ramach mechanizmu obronnego nasz umysł, mózg czy też komórki z wewnętrzną pamięcią, wiedzą jak się zachować. Gorące, znaczy poparzenie, ból i nieprzyjemności. Nie ma tu nic dziwnego. Jednak w pewnych przypadkach może okazać się coś zupełnie odwrotnego. Kiedy obejdziemy nasz wewnętrzny kod, nagle dzieją się rzeczy dziwne oraz takie, które potrafią wykoleić nasz kod. Wtedy nasz umysł kompletnie nie wie jak się zachować. Kontynuując przykład gorących przedmiotów.

Jak wytłumaczyć ludzi, którzy chodzą gołymi stopami po rozżarzonych węglach i nic im się nie dzieje? Rytuał ten jest wykorzystywany na całym świecie od ponad 3000 lat w celach religijnych, zdrowotnych czy też inicjacyjnych. Obecnie stosuje się go między innymi na różnych seminariach, warsztatach oraz spotkaniach pracy z własnym poczuciem pewności siebie. Jak twierdzi profesor David Willey z Uniwersytetu Pittsburskiego, chodzenie po rozżarzonych węglach jest wytłumaczalne naukowo i nie ma w nim nic nadzwyczajnego¹. Jest to czysta fizyka. Abstrahując od tego czy jest to fizyka czy też są tu jakieś niefizyczne właściwości, dla nas liczy się wynik końcowy. Efektem jest… złamanie kodu gorących przedmiotów wyrządzających krzywdę.

I oczywiście mówię tutaj w wielkim uproszczeniu, ponieważ wystarczy zmienić materiał na przykład na metal i wtedy może to mieć poważne konsekwencje na ciele człowieka. Chodzi jednak o złamanie kodu i pokazanie naszemu umysłowi lub też komórkom i ich pamięci, że gorący przedmiot nie zawsze oznacza fizyczny ból. Odstępstwem od tego przypadku jest hipnoza, gdzie człowiek może zrobić rzeczy niewytłumaczalne, naginając do granic możliwości naturę naszej rzeczywistości. Ale nie o hipnozie dziś mowa.

"Czy chodzenie po rozżarzonych węglach to oszustwo?"

Czym są Kody?

Jak już mówiłem na początku, kody to wierzenia, przekonania, postawy. W zasadzie wszystko co uważamy za pewnik i jesteśmy o tym przekonani w 100%, że tak jest. Kodami nazywam wszystkie myślokształty, które zmaterializowały się w naszym życiu fizycznym. Są to myśli w które włożyliśmy dostatecznie dużo emocji, intencji lub też swego rodzaju modlitw. Wszechświat odpowiadając na te czynniki, daje nam to czego na dany moment potrzebujemy. Dodam tyko, że nie chodzi tutaj o modlenie się do jakiejś postaci i proszenie o milion dolarów i to właśnie się otrzyma. To tak nie działa. A może działa?:) Jeśli ktoś z Was ma patent na takie coś to niech się podzieli ze wszystkimi tutaj w komentarzu:) Wracając do kodów. Kody to między innymi przekonania: społeczne, religijne, kulturowe, powstałe w skutek zasilenia myślami, emocjami oraz czynami przez odpowiednią grupę ludzi. I tutaj wracam na chwilę do badań nad chodzeniem po rozżarzonych węglach.

Naukowcy badając to zjawisko zanotowali pewną ciekawostkę a miała ona miejsce w Hiszpańskim miasteczku San Pedro Manrique. Okazało się, że w ściśle obserwowanych warunkach zmierzono tętno wszystkich ludzi, zarówno uczestników jak i publiczności oglądającej chodzących po węglach². Tętno jednej i drugiej grupy, niezależnie od tego czy ktoś oglądał czy stał na rozżarzonym węglu było w idealnej koherencji, czyli dokładnie zsynchronizowane ze sobą. Niby przypadek, ale w nauce aż takich zbiegów okoliczności się nie pomija. Badanie to potwierdziło naukowo, że jest jakieś fizyczne połączenie między ludźmi, a tym gdzie kierują swoją uwagę. Być może kolektywnie wytworzyli oni swego rodzaju kod, który umożliwiał spokojnie przechodzenie po gorących węglach drugiej osobie. Kod ten, w tym przypadku był pozytywną rzeczą. Wspierającą oraz dodającą wewnętrznej mocy do wykonania czegoś niby nadprzyrodzonego.

Poszukaj swoich kodów.

Zachęcam Cię do poszukania w sobie takich kodów, które być może nie służą Ci wspierająco. Są to na pewno przekonania zasilane przez duże grupy ludzi. Kodami takimi mogą być na przykład opinie na jakiś temat: polityki, religii, przekonań itd. Zauważ czy dany kod, który funkcjonuje w Twojej rzeczywistości jest dla Ciebie pomocny czy też ograniczający? Może się okazać, że masz nie jeden taki kod w sobie i warto się po prostu z nich wyzwolić. Mowa oczywiście o tych niewspierających. Czasami są to pojedyncze „wierzenia” a innym razem mogą to być całe warstwy ułożone w stosik, jeden na drugim. Wszystko niewspierające jest do odkodowania. Wystarczy zaktualizować swoje podejście do życia.

Daleki jestem od tego, aby mówić jak jest i co masz zrobić. Wolę podzielić się moimi spostrzeżeniami, które mogą w Tobie wyzwolić proces deprogramowania kodów. Samo to, że  czytasz ten tekst, jest już jakimś punktem startowym. Wierzę głęboko oraz praktykuję swobodne pozbywanie się kodów. Jedni twierdzą, że to ciężka mozolna praca przez lata grzebania się we własnej przeszłości. Ja twierdzę, że jest to do zrobienia w jedną chwilę. Uzmysławiając sobie fakt istnienia kodów, już zrobiłaś/zrobiłeś część roboty dla samej/samego siebie. Można się odkodować raz na zawsze. Trzeba mieć też na uwadze, że raz odłączony kod już nigdy więcej nie jest w stanie nas zakodować w taki sam sposób. Może przybrać on inną formę, ale dokładnie taka sama forma nie jest w stanie na nas już wpłynąć. Trzymam kciuki za poszukiwanie niewspierających kodów oraz uwalnianie ich z własnego życia. O konkretnych kodach oraz ich uwalnianiu porozmawiamy kiedy indziej 🙂 Powodzenia!

Bibliografia

  1. Willey, David. „Firewalking Myth vs Physics”. University of Pittsburgh. Retrieved June 29, 2010.
  2. Konvalinka, I., Xygalatas, D., Bulbulia, J., Schjoedt, U., Jegindø, E-M., Wallot, S., Van Orden, G. & Roepstorff, A. 2011. “Synchronized arousal between performers and related spectators in a fire-walking ritual”, ‘’Proceedings of the National Academy of Sciences 108’’(20): 8514-8519