E1T1 | #077 – Jak odzyskać dostęp do siebie? 3 proste kroki.

Dziś spora garść informacji w temacie odzyskiwania dostępu do siebie. Wejdziemy w temat pracy z własnymi emocjami, radzenia sobie z ludźmi oraz z wychodzeniem poza ograniczenia naszego podświadomego umysłu. W tym odcinku chciałem zawrzeć sporo ćwiczeń. Zazwyczaj sporo mówię o tym, jak to wygląda od części teoretycznej a tymczasem dziś postawiłem na praktykę.

Przygotujcie się zatem na sporą dawkę ćwiczeń. Powodzenia Kochani!

OBEJRZYJ VIDEO!

POSŁUCHAJ ODCINKA!

Wolisz czytać? Proszę bardzo.

Poniżej transkrypt odcinka.

Kiedy żyjemy codziennymi sprawami, często nasze myśli jak i odczucia zaczynają zwracać się ku światu zewnętrznemu tak bardzo, że przestajemy odczuwać jakąkolwiek radość, zatracamy uważność oraz samoświadomość. Zaczynamy żyć stresem, mikro porażkami oraz tym jak sami zinterpretowaliśmy poszczególne wydarzenia. Kiedy stres przejmuje kontrolę nad naszą wewnętrzną radością, wtedy postrzegamy nasze życie jako mniej wartościowe a niekiedy jako drogę pełną udręk. Dziś chciałbym pokazać Ci 3 kroki do tego jak odzyskać swój naturalny stan, czyli stan w którym po prostu chce się żyć.

Krok #1 – Radość.

Odpowiedz sobie na takie pytania: Jak według Ciebie wygląda człowiek radosny? Co charakteryzuje go w Twojej opinii? Czy jest to ktoś kto ma na twarzy wymalowany uśmiech od ucha do ucha? Czy może jest to ktoś, kto emanuje pozytywnością poprzez swoje działania? Jak ty definiujesz kogoś radosnego?

Radość jest niesamowitą cechą. Spotykając na swojej drodze wielu ludzi, zawsze możemy dostrzec w kimś coś radosnego. Nawet jeśli interpretujemy kogoś jako osobę negatywną, jeśli dobrze się zastanowimy to na pewno znajdziemy w niej nutkę radości. Jeśli oczywiście tego chcemy. Radość jest stanem w którym czujemy pewnego rodzaju pełność wewnątrz siebie. Wypływa ona z nas a tym samym emanujemy nią na zewnątrz, choć nie zawsze musimy to artykułować. Przyjrzyj się swojej codziennej rutynie i zastanów się jakie rzeczy Cię cieszą? Z jakich rzeczy czerpiesz radość? Jak się szybko okaże mogą to na prawdę bardzo proste a czasami nawet przyziemne rzeczy, do których zawsze i wszędzie możemy mieć dostęp. Zatem dlaczego ludziom często brakuje radości?

Problem leży w przywiązaniu. Mówiąc to mam na myśli, stan w którym kiedy przydarza nam się coś „dobrego” zaczynamy odczuwać radość, spełnienie, przyjemność. Tym samym jesteśmy wręcz zaprogramowani na nadchodzące nieuchronnie uczucie braku radości. Czyli wiemy dokładnie, że odczuwając radość, za chwilę nie będziemy jej odczuwać. Zaczynamy często projektować na przyszłość nasze myśli i emocje, które tworzą napięcie spowodowane obawą przed utratą szczęścia. Co oczywiście jest nie prawdą, gdyż może uczucie szczęścia minie nam za 1 minutę, może za jeden dzień, może za rok a może doznamy jakimś wydarzeniem wiecznego stanu nirvany i już do końca życia będziemy żyli w niekończącej się ekstazie. Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Zakładamy z góry, że szczęście się niebawem skończy a tym samym oddajemy nasze życie w ręce podświadomości. Tak działa program umysłu, który żyje iluzją ograniczeń. Nie jest nam znany stan, w którym niczym fala po fali, odczuwamy radość raz po raz. I oczywiście nie mówię tu o chęci doświadczania kolejnych fajnych i przyjemnych sytuacji, ale o czerpaniu falowej radości z jednego wydarzenia, krok po kroku, stopniowo zwiększając intensywność doznań. Dlatego kiedy doświadczasz czegoś miłego, nie bądź łapczywym człowiekiem a staraj się podzielić doznania na pewne kawałki. Powoduje to, że zaczynamy odczuwać radość na głębszym poziomie oraz uczymy naszą podświadomość a tym samym nasze ciało, że radość to nie jest chwilowe odczucie, aby za moment spaść na sam dół. Uwalniamy tym samym przywiązanie do tego, że „wszystko co dobre szybko się kończy”. Co za frazes! Oczywiście wszystko co miłe szybko się skończy, jeśli Ty tak chcesz. Jeśli w to wierzysz i jeśli odpowiednio ileś tam razy zostało to wypowiedziane przez Ciebie lub Twoich najbliższych. Słowa to czysta wibracja, która ostatecznie zagęszcza się do materii.

Proponuję Ci, aby korzystać z radości w sposób falowy. Oznacza to, że jeśli jest Ci dobrze i miło, pozwalaj sobie na dawkowanie tej chwili raz za razem, korzystając tylko z tego jednego doświadczenia. Jeśli na przykład ktoś powiedział Ci coś miłego lub zrobił coś dobrego dla Ciebie, nie bierz tego pełną garścią i nie twórz napięcia, aby za wszelką cenę zatrzymać to przy sobie jak najdłużej. Kiedy będziesz zachłannie próbować pochwycić całość radości z jakiegoś jednego wydarzenia uwierz, że radość jest nie do ogarnięcia i zacznie się rozlewać poza Twoje „chcenie” zatrzymania jej. Zamiast tego, zacznij praktykować odczuwanie radości w małych pakietach. Rozłóż radość na poszczególne segmenty od początku i dozuj je na przestrzeni czasu linearnego. Nie mówię tutaj, że to jest jedyna metoda na bycie radosnym człowiekiem. Jednak jestem pewny, że stopniowe dawkowanie radości pozawala nie tylko odczuwać dłużej i więcej, ale uwalnia z nas pokłady nadchodzącego uczucia braku. Bardzo miło obserwuje się ludzi, którzy korzystają z tej umiejętności. Poprzez jedno doświadczenie, są w stanie dozować sobie radość na przestrzeni całego dnia. Ich dzień wygląda wtedy jak istna bajka, i jak sami twierdzą nikt ani nic nie jest w stanie im tego odebrać. I oczywiście jest to prawdą, gdyż radość i szczęście wewnętrzne są niezależne od świata zewnętrznego a jedynie są aktywowane poprzez daną, pozytywną dla nas sytuację.

Kolejną ważną rzeczą jest obserwowanie warunków w jakich przychodzi Ci radość. Jest to moje ulubione ćwiczenie. W poprzednim przykładzie warunkowaliśmy, że jeśli coś pozytywnego wydarzy się, to wtedy będziemy szczęśliwi. Natomiast fajnym ćwiczeniem jest praktyka wewnętrznej radości, wtedy kiedy nic specjalnego się nie wydarzyło. Rozmawiając z ludźmi często słyszę, że jest to niemożliwe lub też, że jest to wbrew tak zwanemu zdrowemu rozsądkowi. I właśnie o to nam chodzi. Wybić nasz zdrowy rozsądek, czyli podświadomość z jej strefy komfortu. Pokazać jej kto tu rządzi. Zmanifestować to, że możemy być radośni tak po prostu, bez wydarzeń warunkujących nasze szczęście. Dlatego kiedy tylko masz czas na chwilę przemyśleń, zamiast sięgać bezmyślnie po telefon, sięgnij po radość w Tobie. Przypomnij sobie coś co wydarzyło się w trakcie dnia, lub też zwróć uwagę na tu i teraz. Rozejrzyj się dookoła. W wielu przestrzeniach możesz dostrzec źródło radości. Oczywiście, jeśli tylko tego chcesz. Rozważ kilka prostych przykładów radości w tu i teraz: zaobserwuj jak rośnie kwiatek w doniczce. Czy może to być powodem Twojej radości? Zaobserwuj jak oddychasz! Czy może to być powodem Twojej radości? Spójrz na siebie w lustrze. Czy Ty sam lub sama, możesz być źródłem radości? Przykładów może być wiele i każdy jest dobry. Tylko od Ciebie zależy jakie źródło radości dostrzegasz. Dodam jeszcze, że jest ono za darmo ponieważ nie poruszamy tutaj tematu materialnych „gadżetów”, którymi możemy sprawić sobie tymczasową radość. W naszym dzisiejszym rozważaniu, wychodzimy poza materialne rzeczy.

Podsumowując temat radości. Zwracajmy uwagę na to, aby dozować sobie w życiu codziennym wznoszące emocje, które produkują pozytywne uczucia. Jest to piękne ćwiczenie pokazujące, że w sferze radości nie ma limitów czasowych. To nie jest tak, że wszystko co dobre kiedyś się kończy. I oczywiście, może tak być jeśli Ty tego chcesz i tym żyjesz. Drugą ważną kwestią jest cieszenie się prostymi rzeczami w momentach, kiedy nic wzniosłego się nie dzieje w naszym życiu. Proste czynności lub też samo obserwowanie oddychania, mogą nadawać nam ton radosnej wibracji, która wzniesie nas ponad konkretne wydarzenia. Zyskamy wtedy dostęp do wewnętrznej, bezwarunkowej radości. A to uważam za niesamowicie potężną dawkę świadomości. Apropos świadomości, przejdźmy zatem do drugiego kroku, który przybliży nas do bycia i stawania się radością. Mowa tutaj o samoświadomości.

Krok #2 – Samoświadomość.

W rozwijaniu samoświadomości jest wiele ćwiczeń, które pomagają usprawnić nasze życie. Można by zapytać: po co mi taka samoświadomość? Jest ona potrzebna, gdyż Twój umysł podświadomy, korzystając z bazy programów w jego zasobach, nie zastanawia się jak różne będą skutki naszych zachowań. Oznacza to, że jeśli wydarzy się jakaś niewygodna sytuacja w Twoim obecnym życiu, podświadomość jak najszybciej chce zareagować, aby się jej pozbyć. I tutaj znowu pojawia się kolejne pytanie: co jest złego w pozbywaniu się złych sytuacji z naszego życia? Oczywiście, że nic. Kluczem w tej sytuacji jest sposób w jaki reagujemy a mianowicie to, że każda sytuacja z pozoru wygląda podobnie, jednak pojawia się w kompletnie różnych stanach naszej świadomości. Weźmy na przykład sytuację ekstremalną kiedy ktoś na ciebie krzyknie. Nie wygodne prawda? Nikt nie lubi, aby na niego krzyczano. No chyba, że ktoś ma taką fantazję to proszę bardzo. Wróćmy jednak do przykładu. Zauważ, że to w jakim kontekście ktoś na Ciebie krzyczy ma ogromne znaczenie. Może to być ktoś kto krzyczy na Ciebie ponieważ chce zrobić Ci fizyczną krzywdę. Może też być tak, że twój trener personalny krzyczy na ciebie, i to faktycznie motywuje Cię do pracy. Może być też tak, że ktoś krzyknął na Ciebie na ulicy, aby Cię ostrzec przed nadjeżdżającym samochodem. Przykładów jest wiele.

Nasza podświadomość w takich przypadkach, jest leniwa i za wszelką cenę, najlepiej wrzuciłaby wszystkie „krzyknięcia” do worka z jedną i tą samą reakcją. No bo niby po co mamy się wysilać. I oczywiście, są też takie momenty kiedy nam to służy, jednak w tym kontekście mówimy o zmianie naszego życia na lepsze a nie pozostawanie w strefie komfortu. Dlatego pamiętajmy też, że zmiana to często niewygodne sytuacje. Wracając do podświadomości. Każdy krzyk w naszym kierunku ma zupełnie inną dynamikę komunikacji i dlatego należy zaobserwować w sobie, z jakich reakcji dostępnych w naszej podświadomości najczęściej korzystamy. Żeby tego dokonać należy zwiększyć wyżej wspomnianą samoświadomość. Zatem jak to zrobić?

Zacznij od obserwowania swoich reakcji na bardzo proste wydarzenia. Nie trzeba od razu wskakiwać na głęboką wodę i wyczekiwać, aż ktoś specjalnie na Ciebie akurat teraz nakrzyczy. Wystarczy zrobić prostą obserwację siebie. Można to stosować na bieżących wydarzeniach, jak również na wydarzeniach z przeszłości lub też przyszłości. Weźmy na przykład podróż do pracy lub szkoły w komunikacji miejskiej. Wsiadasz do autobusu i okazuje się, że nie ma gdzie usiąść, jest ogromny ścisk a na dodatek obok ciebie stoi bezdomny od którego po prostu śmierdzi na kilometr. Nie możesz teraz wysiąść gdyż drzwi się już zamknęły i autobus ruszył. W takiej sytuacji w pewnym sensie bez wyjścia, zamiast skorzystać z najniższej linii oporu i uciekać emocjonalnie od tej sytuacji, postaraj się zacząć obserwację siebie. Nie ludzi dookoła, nie bezdomnego, tylko siebie. Zacznij odczuwać wewnętrznie co się zaczyna dziać w Twojej podświadomości. Jakie zaprogramowane rozwiązania umysł podrzuca Ci jedno za drugim? Jak bardzo zaczynasz się napinać i frustrować? Kiedy skupisz swoją świadomość na samoobserwacji zauważysz, że nie tylko czas przejazdu minął 10 razy szybciej, ale ty sama/sam znacznie mniej utożsamiłeś się z emocjami jakie w tobie zaistniały. Dodam, że tu nie chodzi o wypieranie emocji, tylko o obserwację ich i lokalizowaniu podświadomych reakcji.

Również dobrym przykładem braku samoświadomości są wszelkie mimowolne ruchy, reakcje oraz nawyki jakie siedzą w nas. Nie mówię, że są to złe nawyki a jedynie zwracam uwagę na ich występowanie. Te nawyki także warto zaobserwować, jak tylko zaczną się dziać. Na przykład kiedy zaczniesz obserwować to jak zaciskasz usta lub szczękę, jak stukasz nerwowo palcami albo obgryzasz paznokcie. Albo jak spinasz pośladki podczas zwykłych codziennych czynności, od razu będziesz mógł/mogła zapytać siebie: Czy to na prawdę ja wykonuje te ruchy, czy też nie mam na nie wpływu? Dopóki nie ma w nas chwilowo poczucia naszej świadomości, praktycznie nie czujemy, że coś robimy. To trochę tak, jakby nasz umysł robił coś za nas. Jednak w momencie kiedy zaczynamy zauważać świadomie, powiedzmy jakieś nasze nawykowe ruchy, wtedy możemy dużo szybciej uwalniać je już za samą sprawą obserwacji. Niektórzy poszukiwacze tematu świadomości twierdzą, że samo zaobserwowanie w 50% uwalnia daną myśl, uczucie, emocję lub też nawykowy ruch ciała. Jestem w stanie się z tym zgodzić, gdyż niejednokrotnie przekonałem się, że jakaś reakcja lub emocja zaobserwowana, natychmiast ukazuje swoje prawdziwe źródło. Chodzi o to, że to my mamy władzę nad emocjami. Kiedy tylko wyrazimy wolę wglądu i ujawnienia się prawdziwego oblicza danej emocji, szybko okazuje się, że wystraszona emocja ucieka z naszego umysłu, ciała oraz psychiki, ponieważ trafnie zdiagnozowaliśmy, że nie jest ona nami.

To tak jakbyś oglądał film w kinie i nie zastanawiał się skąd pada obraz na ekranie. Jednak kiedy tylko prześledzisz wiązkę światła, to dojdziesz, że jest to projekcja z okienka w ścianie. Jeśli pójdziesz do pomieszczenia w którym stoi projektor, spotkasz osobę, która steruje całym urządzeniem. Zobaczysz jak wygląda projekcja od kuchni. Często okazuje się, że tym który wyświetla nasze codzienne filmy, jest nasz podświadomy umysł. Dlatego samo wejście do pomieszczenia i zobaczenie, że cała projekcja nie jest prawdziwa, może mocno namieszać w naszym postrzeganiu świata zewnętrznego. Zyskujemy wtedy niesamowitą moc oraz poczucie sprawczości nad naszym życiem. Skoro to nie my wyświetlamy film naszej codzienności, to chyba czas na to, aby zwolnić z tego stanowiska naszą podświadomość i przejąć stery. Wynikiem tego będzie wyłączenie projektora, wyproszenie podświadomości z pomieszczenia projekcyjnego (z naszej głowy) a następnie wyjście z budynku kina, gdzie odbywa się prawdziwe życie. A kiedy już wyjdziemy z iluzji projekcji, wiele sytuacji przyciągnie naszą uwagę. To oznacza, że ostatnim trzecim krokiem, który warto eksplorować jest uważność.

Krok #3 – Uważność.

Dlaczego zapominamy jakieś rzeczy w ciągu naszego dnia? Często słyszę, odpowiedzi typu: „Mam kłopoty z pamięcią”. Co oznacza takie stwierdzenie? Oznacza ono nie tyle to, że ktoś nie ma dobrej pamięci tylko to, że nie używa jej w sposób świadomy. Delegując wiele zadań do naszej podświadomości, nie skupiamy się na tym co mamy zrobić. Idąc dalej tym torem, można śmiało stwierdzić, że zapominasz o jakiś rzeczach ponieważ nie byłeś uważny. i tutaj kolejne pytanie: dlaczego nie jesteś uważna lub uważny? Odpowiedź jest dosyć skomplikowana.

Pierwszą rzeczą, która odwodzi cię od uważności to skupianie się nad swoimi myślami do stopnia, w którym zaczynamy żyć myśleniem najczęściej o przeszłości lub o przyszłości. Kiedy pomyślimy o uważności jako wartości wspomagającej nasze życie okaże się, że bardzo często jest ona potrzebna teraz! Nie jutro i na pewno nie wczoraj. Uważność to sztuka bycia obecnym. Jak sobie sięgnę pamięcią, to skojarzenie ze słowem „obecność”, czy też „obecny” przywołuje wspomnienia ze szkoły lub studiów. Na wyczytanie z listy obecności wstawałem i mówiłem, że jestem obecny. I pewnie nie jedna osoba z Was tak samo reagowała. Jednak czy faktycznie moja obecność oznaczała moją uważność? Moje ciało fizyczne było oczywiście obecne, jednak świadomość i uważność podczas wielu nudnych wykładów oraz lekcji, była zupełnie gdzie indziej. Dodam jedynie, że studiowałem w erze przed smartfonami oraz internetem w telefonach. A mimo to, moja uważność i tak była gdzieś indziej niż na sali wykładowczej. Dlatego to, że znajdujemy się w jakimś miejscu wcale nie oznacza, że nasza świadomość tam jest. To znaczy się ona w nas jest, jednak my oddzielamy się od dostępu do niej poprzez nadpobudliwe rozmyślanie o wielu, na prawdę wielu sytuacjach. Wystarczy zaobserwować co się dzieje z nami kiedy idziemy chodnikiem. Rozglądasz się i pomimo, że Twoje ciało idzie w danym kierunku, twój umysł opowiada Ci niesamowitą historię w Twojej głowie. Nie wystarcza samo przemieszczanie się i obserwowanie świata. Każdy obraz wymaga od Twojego umysłu jakiegoś komentarza oraz narracji. Weźmy przykładową sytuację kiedy wracasz do domu. Posłuchaj jak Twój umysł jest w stanie zrobić wszystko, byle by nie być uważnym w teraźniejszej chwili. Obserwujesz świat i zaczynasz gonitwę myśli, która brzmi następująco:

„O, patrz jaki gruby koleś. Hmm ciekawe jak on się schyla. Pewnie za dużo żarł i dlatego taki jest. Hmm a w sumie to zjadłbym coś. Ale co by tu zjeść. Czy ja coś mam w lodówce? Zanim dotrę do domu to umrę z głodu, ale na szczęście jest piekarnia. O! A nawet widzę kebab! Ostatnio jak tu byłem to było dosyć drogo, ale cóż muszę coś na szybko zjeść. Hmm ciekawe czy mam już wypłatę na koncie, no bo w końcu muszę jakoś zapłacić za kebaba. Kurczę ale jak sobie przypomnę ten artykuł który dziś czytałem o kebabach to ciekawe czy to mięso faktycznie ma jakieś atesty sanepidu czy nie…”

Jest to przykładowa narracja, która zajmuje zaledwie kilkadziesiąt sekund w Twojej głowie. Dla Ciebie to nic nadzwyczajnego, jednak dla Twojej świadomości to czas wyczekiwania kiedy wrócisz do uważności. Kiedy wrócisz do siebie. Zastanów się jaki jest wynik tej gonitwy myśli w Twojej głowie. Czy dzięki niej rozwiązałeś jakiś problem? Nie. Czy dzięki niej udało Ci się wymyślić jakiś patent na polepszenie swojego lub innych życia? Nie. Czy dzięki tym myślom czujesz się spokojniej, bezpieczniej, stabilniej? Nie. Czy dzięki tym myślom czujesz, że żyjesz w pełni i bez ograniczeń? Oczywiście, że nie.

Praktycznie każda z tych myśli umiejscawia Cię w przeszłości lub przyszłości. Weźmy nasz przykład, który cytowałem wcześniej. Czy próba pójścia zjedzenia kebaba to teraźniejszość? Nie. Stwierdzenie to odnosi się do przyszłości. Czy to, że minąłeś kogoś otyłego i oceniasz go po wyglądzie to teraźniejszość? Nie. To przeszłość sprzed 5 sekund. Czy rozważanie nad tym co masz w lodówce lub czy wpłynęła ci pensja na konto to teraźniejszość? Nie. To nieudolna próba przewidzenia przyszłości. Czy widzisz pewną zależność pomiędzy przyszłością, przeszłością a brakiem uważności? Nie zrozum mnie źle. Nie mówię tutaj o tym, że nie możesz się zastanawiać nad tym czy wpłynęła Ci wypłata na konto lub nad tym co za chwilę zjesz na obiad. To są naturalne procesy w planowaniu kolejnych kroków. Chodzi mi o to, że większość dialogów wewnętrznych jakie prowadzimy podczas chociażby zwykłej przechadzki po chodniku, nie mają nic wspólnego z uważnością, dzięki której zyskujemy więcej klarowności, więcej energii życiowej i więcej radości z życia takim jakim jest w danej chwili. Zobacz jak głupie jest prowadzenie ciągle takich dialogów. To tak jakbyś się zastanawiał nad tym co się stanie jeśli za chwilę przestaniesz oddychać lub co by było gdybyś 10 minut temu przestał oddychać. Obie z tych sytuacji nie mają odniesienia do teraźniejszości! W tu i teraz po prostu oddychasz i nie zastanawiasz się nad tym jak to robisz oraz ile procesów musi się wydarzyć w Twoim ciele, abyś mógł swobodnie dotleniać swoje ciało. Oddychanie odbywa się ciągle w tu i teraz. Dlaczego akurat wspomniałem o oddychaniu? Ponieważ jest ono doskonałą lekcją uważności.

Można zatem zadać pytanie, jak zyskać uważność w tu i teraz? Jako ćwiczenie podam Ci bardzo fajny sposób na wykolejanie naszego umysłu z torów niekończących się dialogów o wszystkim i o niczym. Z pomocą przychodzi nam wcześniej wspomniany oddech. Znajdź wolną chwilę, czy to podczas siedzenia w komunikacji miejskiej, w samochodzie lub też idąc po chodniku, albo po prostu leżąc przed zaśnięciem. Zrób głęboki wdech a następnie swobodnie wydech. Teraz kiedy powtórzysz robienie wdechu i wydechu, postaraj się zarejestrować swoim świadomym umysłem jak najwięcej szczegółów jakie dzieją się w Tobie. Zauważ jak powietrze wzbiera się w Twoim brzuchu, klatce piersiowej i jak kieruje się do głowy. Poczuj lekki szmer w Twoich nozdrzach. Podczas wydechu obserwuj jak klatka się opuszcza a brzuch robi się wklęsły. Poczuj na ustach jak powietrze wydostaje się z Twojego ciała na zewnątrz. Jak teraz się czujesz? Czy podczas tego ćwiczenia myślałeś o rachunkach, przyszłości, kebabie czy tym co masz w lodówce? Mam nadzieję, że nie gdyż jestem zwolennikiem tej techniki i wiem, że jest ona skuteczna w wyciszaniu i uwalnianiu wielu emocji oraz dialogów w Twojej głowie. Proste obserwowanie własnego odczuwania podczas oddechu, umiejscawia nas w tu i teraz i kieruje nasze jestestwo na świadomą obecność.

Teraz ważna rzecz do tego ćwiczenia: tu nie chodzi o to, że oddechem i obserwacją zapłacisz rachunki, najesz się do syta lub też zapełnisz swoją lodówkę. W ćwiczeniu uważności oddechu chodzi o pokazanie Twojemu umysłowi, że to Ty decydujesz kiedy jest czas na rozmyślanie o przeszłości i przyszłości a nie on kieruje Tobą w pełnym braku Twojej świadomości. I znowu: świadomość jest czymś co nie znika, lecz jest ona chwilowo niedostępna poprzez natłok myśli, emocji oraz projekcji naszego umysłu. Druga ważna rzecz to praktykowanie uważnego oddechu w chwilach kiedy nie ma za bardzo co do roboty. Chodzi tu o nie uciekanie w ekstrema a podjęcie regularnej praktyki w codziennym życiu. To nie chodzi o to, że teraz masz non stop obserwować swój oddech. Oczywiście możesz, jeśli chcesz. Ale bardziej chodzi tutaj o zwykłe zaczęcie praktyki. Zacznij od 30 sekund dziennie! Tyle wystarczy. Ważne żeby zachować regularność. Z biegiem czasu zauważysz, że ten czas się wydłuży. Technika ta ma jeszcze jedną korzyść, która jest niesamowicie pozytywnym efektem ubocznym a mianowicie pomaga w późniejszym życiu w sytuacjach stresowych w których często zapominamy o oddechu. Każdy z Was nie raz tego doświadczył, zaczynając od najmniejszej irytacji aż po ataki paniki. Brak oddechu blokuje nie tylko fizycznie dopływ tlenu, ale przede wszystkim odcina nas od świadomości. Ma to ogromne konsekwencje w naszym życiu a nawet może odbić się negatywnie naszym zdrowiu fizycznym. Dlatego jak to się mówi: „Oddech to życie”. Dlatego warto żyć, czyli oddychać.

Technika ta oczywiście również sprawdza się w ekstremalnych wypadkach i miałem okazję testować to na sobie. Można odczuć diametralną różnicę w doświadczaniu jakiegoś trudnego wydarzenia.

Podsumowując: uważność to zarówno oddychanie jak i nie bycie swoimi myślami a jedynie ich obserwacja. Obie rzeczy przybliżają nas do ciekawych wglądów w siebie a tym samym, dają dostęp do szerszego kontekstu sytuacji w jakich się znajdujemy. Zamiast ograniczać się w szukaniu rozwiązań, zaczynamy odczuwać więcej sprawczości i wewnętrznej mocy. Oddech też dodaje mocy. Dlatego obie z tych technik są niesamowicie potrzebne w regularnej pracy nad sobą.

Na koniec.

Dostęp do siebie zyskujemy w momencie, kiedy podejmujemy decyzję i wyrażamy taką wolę, że chcemy sami podjąć jakieś kroki w celu usprawnienia naszego życia. To nie inni ludzie ani sytuacje z życia zewnętrznego determinują nasze wybory. Nasza świadomość wydaje się być skomplikowana. Jest nieoczywista, ale też ma ogromną moc – o wiele większą niż umysł, myśli, emocje oraz wszystko to co się wydarza na zewnątrz. Dlatego kochani korzystajmy z dzisiejszego Podcastu i poszukujmy przestrzeni w których możemy się rozwijać, możemy się zmieniać oraz możemy żyć w zgodzie ze sobą w obfitości. Z pozoru wydaje się to trudnym zadaniem, ale kiedy się już wejdzie w ten proces, mogą zdarzyć się nieoczekiwane rezultaty. Powodzenia moi drodzy i życzę Wam dużo samoświadomości, uważności i radości. Zachęcam do subskrybowania tego Podcastu, wspierania w dowolny sposób oraz do korzystania i dzielenia się wiedzą, którą przygotowuję specjalnie dla Ciebie!

No Comments

Leave A Comment